Kierowcy karetek – o kierowcach
Dlaczego kierowcy nie przepuszczają karetek pogotowia, dlaczego często mają migające światło bez syreny, kiedy trzeba nacisnąć przycisk paniki i kto najprawdopodobniej ponosi winę za wypadek, powiedzieli Autonews.ru kierowcy specjalnego sprzętu
Zdjęcie: Konstantin Kokoshkin / Global Look Press
Dwa dni później kierowcy karetek już pracują. Aby uzyskać prawo do kierowania karetką pogotowia, należy uzyskać prawo jazdy zawodowej co najmniej dwóch kategorii i mieć pięcioletni staż pracy w mieście. Niektórzy ludzie całe życie pracują za kierownicą karetki, innym udaje się je połączyć.
Kierowcy z Petersburga, z którymi rozmawiało Autonews.ru, okazali się zupełnie inni: silni, potężni faceci z bliznami na twarzy, niektórzy przypominają profesorów amerykańskich programów telewizyjnych, a są nawet całkiem zwyczajni emeryci. Traktują swoją pracę bez patosu, krytykują podejście do rejestrowania wypadków, zatłoczonych podwórek samochodami i kierowców, którzy nie ustępują im do końca.
Zdjęcie autonews.ru
Dlaczego kierowcy przeszkadzają karetkom i jak się zachowywać
„Niektórzy kierowcy są uparci i po prostu nie wpuszczają mnie, mimo że jadę z migaczem. Wydycham powietrze, omijam je i ruszam dalej. Nie musisz się denerwować i męczyć. Czasem jest zamieszanie ze względu na to, że włączamy tylko migacz, a syrena nie działa. Niektórzy kierowcy myślą w ten sposób: jeśli jedziesz z migającymi światłami, staniesz się „czerwony”, co oznacza, że możesz biec wbrew przepisom. Ale w zasadzie, jeśli pójdziemy na wezwanie, nawet jeśli nie jest pilne, nadal będziemy aktywować specjalne sygnały. Kierowcy udają się, niech. A ja stoję obok nich na światłach. Potem decydują: „Och, jeśli tak, to nie masz się do czego spieszyć! Bo wtedy włączyłem migacze, więc w ogóle cię nie wpuszczę!”
„Flashery są zawsze włączone. Wystarczy zaznaczyć, że w każdej chwili mogę odejść od zasad i coś złamać. Aby uzyskać natychmiastową przewagę, musisz włączyć brzęczyk i upewnić się, że możesz przejść i że wszyscy mogą to zobaczyć.
„Wielu zwykłych obywateli nie rozumie, że po prostu oznaczamy siebie za pomocą migających świateł. Na światłach zaczynają się denerwować, gdzieś zbłądzić. Po prostu zwracam na siebie uwagę. Tak, jeszcze nie naruszył i nie spieszy mi się, ale za sekundę może nadejść sygnał z grupy mobilnej.
„Szkoły nauki jazdy w ogóle nie wyjaśniają kierowcom, jak mają się zachować, gdy w pobliżu pojawia się samochód ze specjalnymi znakami. Zrobiłem pomiary: w równych odległościach w tych samych szpitalach, tylko z migającym światłem, a potem z syreną. Okazało się, że bez syreny jadę szybciej. Ponieważ ludzie się gubią, nie wiedzą, jak się zachować i wtrącają się. Zaczynają parkować, gdzieś się wspinać i stwarzają mi problemy”.
„Jak się zachować, kiedy wsiadasz do karetki? Nie ma potrzeby wykonywania zbędnych ruchów ciała. Sama wiem, co robić i jak się z tobą obchodzić. Jeśli nie ma dokąd iść, pójdziemy na nadjeżdżający pas i ominiemy wszystkich. Jeśli jest miejsce, przesuń się, jeśli nie, nie ruszaj się. Najważniejsze, że jeźdźcy mnie widzą.
Czego nie robić na drodze
„Najgorsze są telefony! Kiedy kierowcy wtykają nos w telefony, nie słyszą nawet migających świateł. A kiedy włączamy „szarlatana”, zaczynają się kurczyć, tworząc sytuacje awaryjne. Ponieważ się denerwują. Są tacy, którzy nie patrzą w lustro i nie grają w warcaby. Osobną kategorię stanowią taksówkarze.
Zdjęcie: Konstantin Kokoshkin / Global Look Press
„Jeśli istnieje możliwość wypadku, kobiety zasiadają za kierownicą i zamykają oczy – więc ich samochody są zazwyczaj nie do opanowania. To są statystyki, pracowałem w wypadkach od wielu lat, wiele razy widziałem i słyszałem. Pytam, dlaczego nie uciekła z kolizji, co się stało? A pierwszą rzeczą, którą mówią, jest to, jak zakryli twarze rękami. To są instynkty. Niewiele kobiet jeździ jak mężczyźni. Najbardziej przerażającą kategorią są kobiety, które nie reagują szybko”.
Dlaczego karetki muszą wjeżdżać na nadjeżdżający pas?
„Jazda na przeciwległym pasie za każdym razem jest bardzo przerażająca. A taka potrzeba pojawia się dość często. Jeśli nadjeżdża samochód, to jest to minimum – szkody materialne, maksimum – zwłoki. A wina spadnie na kierowcę karetki. Ponieważ przepisy drogowe mówią, że musimy upewnić się, że możemy przejechać”.
„Nie boję się, ale nie boję się też nadjeżdżających samochodów. I ci kierowcy, którzy siedzą na telefonach i jadą do przodu z kolanami na kierownicy. Oczywiście, nigdy mnie takiego nie zobaczą, a przy takich manewrach po prostu muszę wrócić do stosu swojej kolejki. Oznacza to, że jeśli nadjeżdżający pas nie mija, ponownie próbujemy dostać się do środka.
„Pokazali mi środkowy palec na nadjeżdżającym pasie. Wjeżdżałem na nadjeżdżający pas, niosąc ciężko chore dziecko. Musiałem wyjść, żeby wyprzedzić, a kierowca nadjeżdżającego samochodu pokazał mi te podłe gesty. Dopóki ich nie ścigasz, nie obchodzi ich to. Ale jeśli ich dziecko będzie miało tyle szczęścia, powiedzą, że jadę za wolno”.
„Ostatnio sytuacja rozwinęła się w Moskwie, kiedy kierowca Toyoty RAV4 został oskarżony o niewłaściwe zachowanie i przepuszczenie karetki pogotowia. Ale nie wiedział, dokąd się udać, więc zatrzymał się i przepuścił karetkę. W przepisach drogowych nie ma bezpośredniej instrukcji postępowania w takiej sytuacji. A potem przerwał mu kierowca karetki. Tym razem to zrobił.”
„Teraz kierowcy stali się bardziej adekwatni, ktoś po lewej rozprasza się, ktoś po prawej, oczyszczając całe pasy. Nie zawsze tak jest, ale większość z nich jest urocza. Myślę, że zaczęło się 3-4 lata temu. Coś się zmieniło w ich głowach. Wielu pojechało do Europy, zobaczyło, jak przepuszczano tam specjalny sprzęt. Tam ludzie rozchodzą się i wychodzą z centralnej części do karetki, wstają z choinką. I też zaczęliśmy to robić. Ale jeśli jeden zaczął, to inni przestrzegają tych zasad.
Kto będzie winien wypadku z pędzącą karetką
„Z „migającymi światłami” obowiązują dwie zasady – nie dają przewagi na drodze, a jedynie ją wskazują. A jeśli z migającymi światłami i specjalnymi znakami zboczyłeś z zasad ruchu drogowego i dostałeś wypadek, to 100% W każdym razie będzie to twoja wina. Tak czy siak. Ponieważ zawodowy kierowca karetki musi najpierw upewnić się, że jest widziany na drodze i przewidywać sytuację. Tak, musimy sprawdzić przepisy ruchu drogowego, ale najpierw musimy je sprawdzić 100 razy.”
„Miałem wypadek i zostałem uznany za winnego. Powiedziano mi: „Zapłać za zniszczenie mienia”. Nie ma w tym nic słusznego. To jest za granicą, jeśli nie porzuciłeś specjalnych pojazdów, możesz udać się do barana. A my musimy odpowiadać za każde zadrapanie. Moja druga praca to ratownik Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych. Za każde zadrapanie na pojeździe ratunkowym dostaję kopniaka”.
„Wiele nowych samochodów zostało teraz zabitych. Podarowali nowe samochody, a teraz już stoją i czekają na naprawę, bo ktoś je komuś podarował, nie wiadomo. Niektórzy ludzie włączają syreny i nie są pewni bezpieczeństwa. Poziom kierowcy jest inny, czasami kierowcy po prostu sobie nie radzą. Niedawno pojawił się nowy Ford, a dwa dni później był już po swojej stronie. Prowadziłem, nie przekonali mnie, zawieźli mnie na poboczu „.
„Ubezpieczenie? Nie rozśmieszaj mnie. W każdym razie winny kierowca zapłaci”.
Zdjęcie: Elizaveta Konovalova
Jak atakowani są kierowcy karetek
„Istnieje wiele przykładów ataków. Większość kierowców regularnie boryka się z tym problemem: przychodzimy na wezwanie, teraz jesteśmy w szpitalu, a niektórzy krewni lub sąsiedzi są w złym stanie. I zamiast pomagać w transporcie, nie przepuszczają karetek, zaczynają obracać samochód rękami i nogami – jedni na lustrze, inni na szybie. Aby nie dać się ponieść emocjom”.
„Niedawno na wezwanie przyszedł kierowca. Wyłączył brzęczyk i zapaliło się światło. Po prostu musimy to zostawić. Zespół podszedł do pacjenta, a kierowca siedział w samochodzie. A potem babcia wyszła na balkon i zobaczyła samochód. Chwycił żeliwo i rzucił je na dach. Powiedział, że nie ma co bić i błyszczeć. I nie ma jej nic do zabrania.
Dlaczego karetki blokują stocznie?
„Są ludzie, którzy podchodzą do „pogotowia” na podwórku i mówią: „Odstaw samochód, to jest moje miejsce, muszę zaparkować, dlaczego tu zostałeś?” „Resuscytacja” jest napisane po bokach, ale nawet ich nie czytają. Mówię im, mówią, że nie ma tu kanapek. Wstaję i czekam na odbiór pacjenta, bo liczą się sekundy. Kierowcy na to nie patrzą”.
„Nie mamy prawa wsiadać i wysiadać z samochodu. Również, jeśli duży nie może przejść, ale jest lżejszy niż 100 kg, lekarz musi jakoś przenieść pacjenta. Tylko jeśli jest cięższy niż 100 kg, dzwonią do Ministerstwa Sytuacji Nadzwyczajnych. Dlatego lekarze muszą biegać od mieszkania do mieszkania, szukać pomocy u mieszkańców. A my stoimy na nogach, pilnując samochodu.
„Dają nam 20 minut na dotarcie tam, co jest w porządku. Ale na podwórkach jest ogromny problem, zwłaszcza z nowymi budynkami getta. Buduje się domy, ale nie ma wejść. Dochodzimy do sterówki statku, wejście jest pośrodku. I to wszystko, musisz przejść. Albo lekarze idą, a my czekamy.
Zdjęcie: RBC
„Wcześniej na podwórkach ci „dalecy” ciągle brzękali i irytująco mrugali. Ale teraz często przyjmują kopię zapasową i odpoczywają. Wiele zależy od osoby i wychowania. Jeśli to możliwe, wyjdę z konfliktu. Ale mogę też patrzeć na chorych”.
Co lubisz w pracy w karetce pogotowia?
„Jestem w karetce pogotowia od 1994 roku. Podoba mi się program: jeden dzień pracowałem, dwa dni wolne. Możesz udać się do domku na odpoczynek. Zdarza się, że harmonogram się zmienia i możesz robić swoje. Jest to szczególnie wygodne w dni powszednie. Ale nieoficjalnie możesz pracować dzień. Dzięki temu jest wygodniej dla lekarzy, dostosowujemy się do nich.”
„To ciężka praca, ale uwielbiam ją. Uwielbiam jeździć ze specjalnymi sygnałami, zwłaszcza, że mam nowego Forda Transita.”
„Wychodzimy na cały dzień, pracujemy od rana do rana. Czasami nie wysiadasz z samochodu. Większość połączeń odbywa się wieczorem – od godziny 19:00 do nocy – nazywa się to „przekazywaniem”. Ale z powodu koronawirusa praca wzrosła, nieustannie podróżujemy od rana do rana. A więc problemy są inne: wypadek, ktoś wisi na balkonie z 16. piętra. Ale najbardziej denerwujące jest to, że kiedy dzwonią do samochodu, przyjeżdżamy, a oni są po prostu pijani. I nie mieliśmy czasu, żeby się z kimkolwiek zobaczyć”.
„Mamy pensję jak zwykli pracownicy państwowi – 40-45 tys. jednostek warunkowych. Nie ma preferencyjnych sanatoriów, wszystko jest prostsze. Ale zwolnienie chorobowe jest płatne, urlop naukowy dla studentów niestacjonarnych jest płatny, urlopy trwają 28 dni – na ogół normalny pakiet socjalny. Nawet jeśli obciążenie pracą wzrosło w ciągu ostatnich dwóch lat”.
Zdjęcie: Konstantin Kokoshkin / Global Look Press




