MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

10

Zwykle zwracam uwagę na jeden samochód. Dzielenie się wrażeniami. A ten tydzień nie miał być wyjątkiem. W planach było podzielenie się opinią i doświadczeniami na temat flagowca szwedzkiego koncernu Volvo XC90, którym jeździłem szczególnie długo. Jednak szereg komentarzy do poprzednich artykułów skłonił mnie do zastanowienia się trochę nad zmianą planów, poświęcając ten artykuł mojej opinii o samochodach chińskiej marki. To symboliczne, że Volvo od dawna ma bliskie związki z Chinami, wymieniając technologie z niektórymi koncernami z Chin i tylko nominalnie jest uważane za szwedzkie. Dlatego uznamy tę publikację za swego rodzaju prekursora szwedzkiej serii SUV-ów.

Zacznę od tego, co skłoniło mnie do napisania tego posta. Samo wyrażenie „chiński samochód” wywołuje dziś refleksję wśród wielu kierowców i kierowców w pobliżu. I to nie tylko „tramwajowych ekspertów”, ale także całkiem „rozpoznanych i kompetentnych”. Kilka lat temu dosłownie wdałem się w bójkę z jednym z tych „dziennikarzy samochodowych”, który (jak mi się wydawało) zupełnie niesprawiedliwie wpadł na jedną markę i na swoim przykładzie „wyklął” wszystkich w ogóle. Jak zwykle, używając prostego i prymitywnego argumentu: „tak, ponieważ”!

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Tradycyjnie, o moim osobistym doświadczeniu. Nie jest tak bogaty i różnorodny jak sam chiński rynek motoryzacyjny, ale jest coś w historii. Mianowicie: Haval H9 z silnikami benzynowymi i wysokoprężnymi, Chery Tiggo 5 i 7, Haval H8 (już nie w sprzedaży?) F7 i F7x tej samej marki. Dodatkowo kilka lat temu relacjonowałem największe regaty jachtowe na świecie, Volvo Ocean Race, w których brała udział i wygrała drużyna chińskiego Dongfeng (dla zainteresowanych tłumaczone jest to na rosyjski jako „East Wind „). W ramach tego projektu zrobiłem reportaż o załodze jachtu (nie tylko samych żeglarzy, ale także służbę przybrzeżną), a także wywiad z panem Wang Peng, dyrektorem obecnego przedstawicielstwa. (to tylko apelacja protokolarna, nic więcej J). Chociaż Dongfeng nigdy nie siedział za kierownicą samego samochodu. A w odniesieniu do tej marki mogę mówić tylko o filozofii marki, a nie rzeczywiste cechy maszyny. Coś w tym stylu.

Znaczki i stereotypy.
Każdy z nas, w takim czy innym stopniu, kieruje się różnymi kliszami i stereotypami. Z którego możesz się pozbyć tylko poprzez sam kontakt z obiektem. A stosunek do samochodów jest jednym z najbardziej uderzających przykładów tej manifestacji. I nie chodzi tylko o „chińczyków”. Ale także w ogóle. Jednak już same komentarze, które skłoniły mnie do zajęcia się tym materiałem, jasno pokazały, jak silna jest siła stereotypów w odniesieniu do chińskiego przemysłu motoryzacyjnego.
Zawrzyjmy umowę na plaży. Nawet jeśli mówię o konkretnym modelu w samych superlatywach, zwracając uwagę na jego pozytywne cechy i cechy, to wcale nie oznacza, że ​​trzeba to auta polubić. Tak jak ogólnie marka samochodu. Generalnie nie uważam kogoś na polanie samochodowej za obiektywnie najlepszego. A z dziesiątek samochodów, które miałem okazję eksploatować, nie ma ani jednego idealnego. Chociaż są takie, którym w ogóle się nie podobały i takie, którym bardzo się podobały. Co znamienne, wśród pierwszych nie ma „chińczyków”, ale wśród drugich… tak, są.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Największym błędem jest generalizowanie. W każdym razie w odniesieniu do chińskich samochodów. Możemy powiedzieć: niemiecki samochód. I ten zbiorowy wizerunek, który zawiera szereg atrybutów i idei dotyczących jakości, będzie miał zastosowanie do każdego z przedstawicieli najbardziej rozwiniętego kraju w Europie. Co gorsza, ten schemat działa w Korei. Gdzie jednak dostrzegam tylko dwa i są one do siebie podobne. Jeszcze trudniej jest w Japonii, gdzie różnica w jakości i podejściu staje się zauważalna nawet dla niedoświadczonego oka.
Chińskie samochody w tym sensie są nieco zdystansowane. Jeśli spojrzysz na nie z zewnątrz, to jest coś wspólnego: chęć bycia jak „nowoczesny i poprawny” samochód. Wśród nich (mam na myśli te, które są obecnie produkowane) w zasadzie nie ma wprost dziwaków spośród „pół godziny wstydu i jesteś w pracy”. Jednak różnice stają się zauważalne, gdy siedzisz za kierownicą. A więc pierwszy błąd: nie ma „chińskiego przemysłu samochodowego”. Istnieją konkretne marki z Chin i każda konkretna powinna być oceniana osobno. Różnice w jakości i dotyku mogą być bardzo znaczące nawet między różnymi modelami tej samej marki.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Drugi błąd.
Jedną z najczęstszych skarg, która nie wytrzymuje analizy, jest to, że kopiują wszystko. Szczerze mówiąc, cały rynek motoryzacyjny składa się wyłącznie z „kompilacji”. Zwłaszcza wśród marek „sparowanych”. Lub grupy takie jak VAG, gdzie czasami nie tylko rozumie się, czym różni się jedno od drugiego, poza tabliczką znamionową i ceną… Jednym słowem, jakiś rodzaj zapożyczania się jest dość powszechną rzeczą w ogóle. Czy to dobrze, czy źle. I oczywiście „Chińczycy” również stosują tę technikę. Zwłaszcza na początku.
Duże i bogate koncerny, takie jak Haval, zapraszają wybitnych światowych ekspertów. I na przykład cała gama modeli tej marki została narysowana przez faceta, który kiedyś wymyślił nowoczesne BMW X6. Są takie przykłady wśród „tradycyjnych” marek. Kiedy wizja projektanta wędruje od jednej troski do drugiej. Jeśli chodzi o technologię i technologię, tutaj również wszystko jest niejednoznaczne. Wiele własnych opracowań, wiele takich, które są zamawiane z zewnątrz. Osobiście jestem przekonany, że nie ma znaczenia, czy jest to kopia, licencjonowany sprzęt czy zastrzeżona technologia. Pytanie brzmi, na ile jest niezawodny i trwały w konkretnym samochodzie.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Za drogie!
Kolejne dość śmieszne twierdzenie: dlaczego jest tak drogie? Sądząc po komentarzach, generalnie mamy tylu specjalistów finansowych w kraju. Co trzeci jest gotowy do dokładnej analizy cen i obliczenia rentowności. Prawda tylko do momentu, gdy wymagane są konkrety. Tutaj… „to nie może tyle kosztować!” wykrzykują hejterzy. Moim zdaniem to generalnie pusta rozmowa. Masz prawo wybrać to, czego chcesz. Nie jest to opłata za mieszkanie i usługi komunalne, gdzie nie ma znaczenia, jak uczciwie to uważasz, będziesz musiał zapłacić dokładnie tyle, ile narosło. To samo dotyczy ceny benzyny. A oto samochód. Jeśli uważasz, że cena tego auta jest nieuzasadniona – weź inny. Jakie pytania?
Rysując analogię z różnymi modelami, od dawna jestem przekonany o dwóch rzeczach. Pierwszy. Cena samochodu generalnie rzadko odzwierciedla jego rzeczywistą jakość i wyższość. Niezależnie od marki i kraju pochodzenia. Każdy ma dużo podmiotowości. Druga. Jeśli porównamy jakość, komfort i zestaw opcji, to ogólnie cena chińskich samochodów jest więcej niż uczciwa. I na pewno nie za drogie. Ale to moja osobista opinia.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Nie są niezawodne!
Folia, pokruszona, z gówna i patyków… co drugi hejter zasypuje się takimi epitetami, jeśli spróbujesz mu się sprzeciwić. Tutaj mogę powiedzieć, co następuje. Po pierwsze, istnieje ogólnoświatowa tendencja do zmniejszania zasobów i trwałości silnika. Nikt nie jest zainteresowany jazdą nowym samochodem przez 10-20 lat. W przeciwnym razie, kto będzie potrzebował aktualizacji wydawanych co roku? Myślę, że dzisiaj uczciwe zasoby motoryczne to 5 lat. Pytanie, co dalej stanie się z samochodem, to pytanie. I dotyczy to prawie wszystkich. Problem z chińskim przemysłem samochodowym polega na tym, że w obecnej formie jest jeszcze zbyt młody. Nie ma odpowiedniego sprzężenia zwrotnego, niektóre rzeczy nie są dopracowane. Starają się to nadrobić bardziej odpowiedzialnym podejściem do produkcji. Zdając sobie sprawę, że stoją na cienkim lodzie, a każdy poważny „skurwiel” obiecuje takie problemy, z którego nie da się zmyć. A jeśli jakiś dziadek z Japonii czy Niemiec może spokojnie przypomnieć sobie warunkowy milion egzemplarzy wadliwych samochodów słowami: no cóż, zdarza się, co! Przepraszam! To niedopuszczalny luksus dla chińskiego samochodu. Nie pod względem finansowym, ale wizerunkowym!
W każdym razie, aby obiektywnie mówić o niezawodności i trwałości, musi upłynąć czas. Jeździłem kilkoma samochodami, dużo podróżowałem i różnymi drogami. Nie miałem żadnych problemów technicznych. Żaden samochód mnie nigdy nie zawiódł. Były to jednak „świeże” samochody. A przebiegi dla każdego wyniosły zaledwie 5-10 tysięcy km. To za mało, by mówić o niezawodności pod względem własności przez kilka lat.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Problemy są prawdziwe.
Artykuł może wydawać się zbyt słodkim prawnikiem, więc nie mogę nie mówić o obiektywnych problemach. Które oczywiście są. Dotyczą one nie tyle samych samochodów, co infrastruktury. Jakość usług, ugruntowana dostawa części zamiennych, kwalifikacja serwisantów itp. W końcu rozwój sieci dealerskiej. Sklepy monobrandowe w określonym regionie. W końcu to i tylko to budzi zaufanie kupującego, że jutro nie zostanie sam ze swoim samochodem. Jednak obecność takich DC nie daje 100% gwarancji. Brak odpowiedniego zaplecza to główny problem i podatny grunt dla narastających wątpliwości. A potem wszystko inne.
Czy są jakieś prawdziwe negatywne recenzje właścicieli? Na pewno jest. Istnieją również węzły problemowe. Ale nie ma w tym nic wyjątkowego. Warto zagłębić się w badanie dowolnej marki lub konkretnego modelu, ponieważ istnieje wiele negatywnych recenzji. O niektórych żartach ludowych chodzi, więc co z tego?

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Czy warto?
Kiedy pierwszy raz usiadłem za kierownicą chińskiego samochodu, przepełnił mnie sceptycyzm. Kiedy wyruszyłem w swoją pierwszą dużą podróż samochodem wyprodukowanym w Chinach, poczułem niepokój i zwątpienie. Ale za każdym razem czułem miłą niespodziankę.
Moim zdaniem główną przeszkodą jest stosunek do bazy: „chińskie samochody”. Partia nie zrozumie! Jeśli to dla Ciebie prawdziwy problem, a element wizerunkowy marki ma znaczenie, to wszystko inne nie ma sensu. Przed PR-owcami jeszcze długa droga do stworzenia pozytywnego wizerunku danej marki, tak by była niezależna i nie kojarzona z krajem pochodzenia.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Z całą pewnością można powiedzieć, że za „jednostkę pieniędzy” dostajesz znacznie większy zestaw opcji. Wiele z nich ma świetny wpływ na komfort i wrażenia z jazdy. Maszyny są nowoczesne i zaawansowane technologicznie. Są one wypełnione wszystkimi nowoczesnymi systemami wspomagania pilota, z których wielu nie znajdziesz u innych kolegów z klasy ze „sprawdzonych marek”.
Nie będę się narzucać i oferować wszystkim przesiadki do samochodów wyprodukowanych w Chinach. Ale jeśli twój budżet jest ograniczony do 1,5-2,5 miliona konwencjonalnych jednostek, radzę nie kręcić nosa, jak ci hejterzy, którzy mają „odpowiedź i rozwiązanie” na wszystko, chociaż jeżdżą głównie tramwajami i minibusami. I spróbuj odrzucić wszystkie stereotypowe bzdury i po prostu porównaj czucie samochodu. Prawdopodobnie potem powiesz: tak, nie… ten „koreański”, „japoński”, „niemiecki” lub „czeski” jest lepszy. A wtedy twój wybór będzie obiektywny i świadomy. Ale istnieje duże prawdopodobieństwo, że poczujesz zaskoczenie, a w twojej głowie pojawi się myśl: do diabła, wcale nie jest zły!

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

Ale nadal udzielę jednej skutecznej rady. Ostatnio kilka chińskich marek opuściło rynek, kilka przybyło. Śledzenie tej żaby przeskoku nie zawsze jest łatwe. Jeśli zdecydujesz się poważnie rozważyć zakup samochodu wyprodukowanego w Chinach, spójrz na to, ile marka jest warta w tym kraju. Jak rozwinięta jest jej sieć dealerska, jakie działania prowadzi. Oceń globalne doświadczenie marki i jej pozycjonowanie. I wtedy możesz zrozumieć, jaki on jest „poważnie i przez długi czas”.

MOJE DOŚWIADCZENIE I ZOBACZ CHIŃSKIE SAMOCHODY. CZY WARTO?

YouTube.com/ItodorTV
Zdjęcie autora (c)
Instagram @itodortv

Ta strona korzysta z plików cookie, aby poprawić Twoje wrażenia. Zakładamy, że nie masz nic przeciwko, ale możesz zrezygnować, jeśli chcesz. Akceptuję Więcej szczegółów