Ile Mercedesów w AMG?
Mam w głowie stereotyp, który uniemożliwia mi poważne traktowanie sportowych Mercedesów. Dywizja AMG produkuje szalone samochody, zamieniając podstawowe Mercedesy w techniczne potwory zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.
Problem w tym, że czasami ich modele, choć szybsze od Ferrari, pozostają Mercedesami, które kojarzą się z zupełnie innymi samochodami – luksusowymi i wygodnymi. I to jest nieco inny problem niż np. właściciele Nissana GT-R czy Forda GT, którzy mogą znajdować się na światłach za hatchbackami z tymi samymi logo.
Nie mówię, że Mercedes musi wymyślić nową markę, prefiks AMG wystarczy, aby wskazać, że masz przed sobą zupełnie inny samochód, ale zgadzam się, że jest różnica między jazdą E 53 AMG oparty na zwykłym E-Coupe lub Porsche 911, które zostało wykonane jak Porsche 911.
Jednocześnie musimy oddać inżynierom należność – wraz z logo AMG ich samochody nie stają się nieznośnymi, wściekłymi samochodami sportowymi, których jazda w normalnym trybie przynosi jedynie ból i cierpienie. Udało im się zachować miękkiego Mercedesa, który za naciśnięciem kilku przycisków może zmienić się w wyścigowego.
Ze wszystkich "nadwornych" studiów tuningowych lubię je najbardziej, częściowo dlatego, że dział M jest trochę łatwiejszy do pracy z BMW, tutaj chłopaki z AMG mają trudniejsze zadanie, a wyniki od czasu do czasu są na tym samym poziomie czas, gdy jedno z biur naciąga się na siebie kocem, ale zawsze mieści się to w marginesie błędu. Ale na przykład ABT generalnie zabroniłbym współpracy z Audi, ponieważ ich zestawy karoserii wyglądają, jakby zostały wykonane w jednym z warsztatów w Bangladeszu.
I silniki! Nigdy nie zapomnę, kiedy pierwszy raz usłyszałem ryk 12-cylindrowego S 65 AMG na żywo, ale zawsze podobał mi się dźwięk 6,3 V-8, który w rzeczywistości miał pojemność 6,2.
I do tego właściwie prowadzę – zużycie paliwa i ekologia nie są już pustym frazesem, wielu producentów samochodów dobrowolnie bawi się możliwościami silników, inni zostali wymuszoni wymogami Unii Europejskiej. A kiedy wydawało się, że dywizje produkujące „naładowane" wersje powinny upaść na pierwszym miejscu, producenci nadal szukają sposobu na utrzymanie zbytu dla inżynierów i pasjonatów benzyny. Tak więc opiekunom AMG udało się wysadzić niesamowite 421 „koni” z dwulitrowej czwórki turbo dla GLA.
E 53 wcale nie oznacza 5,3 litra, a nawet 5,2. To nawet nie V8, to 3-litrowy rzędowy sześciocylindrowy silnik o mocy 435 KM, ale to, z czego Mercedes jest dumny, to 8,8 litra w cyklu mieszanym.
Zabija całą esencję AMG. Nie myśl, że E 53 to niesamowity samochód, świetnie się z nim bawiłem zimą dzięki… napędowi na wszystkie koła…
O ile 10 lat temu szalone dzieci Mercedesa, BMW i Audi nie miały ze sobą nic wspólnego, to teraz jakby połączyły się w jeden model, różniąc się tylko niektórymi ustawieniami w zależności od logo na grillu…







