W raporcie na stronie samochód używany znalazł naprawę blacharską: dlaczego nie zawsze jest źle, a kiedy bardzo dobrze
W dobie dużego popytu na samochody trudno jest znaleźć dobre auto na rynku wtórnym. I, co dziwne, może być trudno znaleźć kilka bardzo dobrych rzeczy: raporty, które można znaleźć na wszystkich forach dyskusyjnych. W końcu wielu nie chce kupować samochodu, w historii którego jest naprawa w związku. Jak wszystko: to zepsute śmieci, dlaczego jest to potrzebne? Jednak nie wszystkie wpisy historii napraw w raportach są negatywne. Często nie powinny stać się powodem do nie kupowania używanego samochodu. Najważniejsze tutaj jest prawidłowe zrozumienie, skąd pochodzą te zapisy i co one oznaczają.
Jak to działa?
Na początek przypomnijmy pokrótce, skąd w raportach biorą się te wszystkie historie z wypadkami i okropnymi naprawami.
Pojawiają się one albo w bazach danych policji drogowej, albo w firmach ubezpieczeniowych, które obliczyły koszt naprawy. Łatwiej jest z podstawami policji drogowej: jest tylko fiksacja i nieistotny napis z kategorii „drobne awarie” lub „uderzenie w samochód”. Trudno zrozumieć, co dokładnie oznaczają. „Wypadek z nieruchomym pojazdem” może oznaczać zarówno nie zawsze widoczne dla oka nierówności zderzaka, jak i noszone po wylądowaniu w pojeździe KamAZ stojącym na poboczu drogi. Dlatego zapisy te nie są zbyt pouczające, choć w niektórych przypadkach pojawia się schemat uszkodzeń, który pozwala znaleźć coś bardziej konkretnego: być może doszło do kontaktu kątowego ze zderzakiem, albo może trwać uszkodzenie całego boku auta z geometrią nadwozia prawdopodobnie znikną (zwróć uwagę na uszkodzenie geometrii, jeśli wypadek był naprawdę poważny). Oczywiście lepiej, jeśli historia incydentów jest czysta i nawet nie kupując raportu, widać, że w wersji darmowej to pole jest zaznaczone zielonym haczykiem. A jeśli nie? Spójrzmy więc na historię naprawy.
I tu na ratunek przychodzą ubezpieczyciele i serwisy samochodowe. Tutaj jest więcej ważnych informacji, ale należy je poprawnie zinterpretować. Bardzo ważne jest zrozumienie jednej rzeczy: obliczanie kosztów napraw i napraw to dwie różne rzeczy. W tamtych czasach, kiedy po wypadku ofiara otrzymywała pieniądze i nie wymagała napraw, właściciele samochodów mogli jeździć po mieście przez długi czas, wybierając usługę, w której naprawy byłyby tańsze. Pomyśleliśmy, że właściciele nie pasują do kosztów i poszliśmy poszukać innej usługi. A to doprowadziło do tego, że w przypadku napraw w raporcie może być kilka obliczeń jego kosztów. Dlatego konieczne jest przyjrzenie się nie tylko faktowi obliczeń, ale także ich niuansom: liście prac i szczegółów oraz dacie obliczeń. Jest bardzo mało prawdopodobne, że ta sama pokrywa bagażnika zostanie pomalowana trzy razy w ciągu dwóch tygodni z tą samą podszewką. I w tym przypadku w historii kalkulacji kosztów naprawy będą ich trzy, co znacznie psuje wrażenie samochodu, a rzeczywista naprawa będzie jedna. Być może usunięto małą rysę, co wcale nie jest złe. Więc nie zniechęcaj się z wyprzedzeniem i zamiast tego poznaj wszystkie szczegóły.
Drobiazg, ale fajnie
Ubezpieczenie to nie tylko OSAGO, ale także ubezpieczenie AC. I jest między nimi bardzo znacząca różnica.
Dlaczego w raporcie nie ma ani jednego wypadku, a jednocześnie jest naprawa karoserii lub kalkulacja jej kosztów? Ponieważ nowe samochody były często kupowane na kredyt i dobrowolnie i obowiązkowo ubezpieczone na zakup z pełnym CASCO. Do napraw z takim ubezpieczeniem nie jest wymagane zaświadczenie o wypadku, ale wielu chciało pomścić tę nadpłatę nałożoną na zakup samochodu. A na hełmie wielu malowało wszystko, co miało pod ręką. Zwłaszcza w ostatnim roku ubezpieczenia obowiązkowego. Samochody takich właścicieli można przemalować niemal wszędzie, tylko ze względu na kilka rys, które w zasadzie chciałem usunąć. To oczywiście jest przesadne: dlatego trudno będzie je sprzedać. Ale jeśli w raporcie nie ma wypadku, ale jest przemalowanie zderzaka, to prawie zawsze był malowany wyłącznie ze względów estetycznych i na kask. Nie zmienia to jednak zasad sprawdzania wszystkich żelazek za pomocą sondy.
A kolejną słabością ubezpieczonego w ramach kompleksowej polisy ubezpieczeniowej jest chęć wymiany szyb. Mogły się zmienić po pierwszym żetonie i więcej niż raz. Dlatego jeśli samochód miał takie ubezpieczenie (co też widać w raporcie) i nie miał oryginalnej szyby, to też nie jest problem. Czasy, w których oryginalność przedniej szyby była niemal fetyszem i oznaką braku lub faktu poważnej kolizji, stopniowo odchodzą w przeszłość. Jeśli nie ma innych śladów zderzenia czołowego (reszta okuć i reflektorów jest nienaruszona i oryginalna, poduszki się nie zapaliły), nie należy się martwić o szkło obce.
Oczywiście najlepiej, jeśli w historii w ogóle nie ma naprawy. Ale nawet jeśli są, to nie zawsze jest źle.
Tutaj przede wszystkim możemy przypomnieć wiele hatchbacków i crossoverów, które borykają się z problemem zardzewiałej tylnej klapy. Jeśli jest informacja, że nie był to nowy samochód, który został przemalowany, to nie ma w tym nic złego – lepiej pozbyć się korozji na czas, niż czekać na zardzewiałą obwódkę lub dziurę. Najważniejsze, że kolorystyka jest naprawdę kosmetyczna i nie ma szpachli do malowania. I oczywiście musi być wysokiej jakości i niezbyt zardzewiały. Dlatego ten akapit raportu nie jest zdaniem, ale okazją do zobaczenia samochodu na własne oczy.
To samo można powiedzieć o każdej drobnej naprawie karoserii. W mieście liczącym ponad milion ludzi prawie niemożliwe jest znalezienie samochodu, który jeździłby w oryginalnym lakierze od dziesięciu lat i nie miał skaz, rys ani zadrapań. A jeśli zostali wyeliminowani przed tobą, to też w porządku.
Na co zwrócić uwagę w historii napraw?
Interesujące są oczywiście szczegóły naprawy. Czasami wygląda nienormalnie długo i onieśmielająco na jednym tomie. W niektórych przypadkach ten tom nie powinien być onieśmielający.
Aby w pełni docenić naprawę, wszystko zostało uwzględnione w obliczeniach, w tym wszystkie drobiazgi, takie jak jednorazowe plastikowe klipsy i taśma elektryczna. W rezultacie naprawa tego samego zderzaka w raporcie może wyglądać nie tylko spektakularnie, ale i dramatycznie: z listą demontażu i montażu wszystkich akcesoriów, których na nowoczesnym zderzaku może być bardzo dużo. Patrzysz na taki raport i rozumiesz, że spódnica zderzaka jest pomalowana, a praca i materiały eksploatacyjne są pomalowane na dwóch arkuszach. Oczywiście, jeśli nie czytasz uważnie, staje się to przerażające. A jeśli to czytasz, jest fajnie.
Jest jeszcze jedna ważna pozycja, która nie jest związana z naprawą karoserii, ale nie mniej interesująca – to wizyty w usługach. Duże serwisy (EuroAuto, Fit i niektóre inne), które są partnerami dealerów samochodów używanych, przekazują informacje o wykonanej pracy na potrzeby raportowania. A czasem można tam znaleźć ciekawe szczegóły.
Na przykład w silniku wysokoprężnym Mondeo 2010 z przebiegiem 100 tys. Wymieniono wkład turbiny. Na znak zniekształcenia przebiegu nie – gładka zakrzywiona linia. Pamiętaj jednak, że wszystkie te raporty działają z informacjami tylko z 2015 roku. Naprawa turbiny o przebiegu 100 000 jest śmieszna. A także przebieg 11-letniego samochodu z silnikiem Diesla. W takim przypadku taką pracę można uznać za pośredni znak pokręconej rasy.
Takich znaków może być wiele. Ale aby je rozszyfrować, konieczne jest nie tylko dysponowanie szczegółowym raportem, ale także wiedza o technice konkretnej maszyny.
jednak odwrotna sytuacja może być też z przebiegiem – raport mówi, że mógł być przekrzywiony, ale w rzeczywistości tak nie jest. Tyle, że niektórzy serwisanci podczas wizyty w serwisie omyłkowo przepisali przebieg i przesłali te dane do bazy. W takim przypadku raport powie coś w stylu „ostrożnie, przebieg mógł być przekrzywiony”, a wykres będzie wyglądał dziwnie: 100 tysięcy, 110, 80, 120, 130… Oczywiście taki skok powinien przyciągnąć uwagę. Najprawdopodobniej jest to tylko błąd operatora warsztatu i w tym konkretnym przypadku raportowi nie należy ufać.
O mentalności
Podczas stosunku wiesz mniej i lepiej śpisz. Sprzedawcy, którzy sprzedają przetworzone śmieci, prawdopodobnie bardzo tego nienawidzą. Może się przydać innym, ale tylko przy odpowiednim zrozumieniu. Drobne naprawy ciała nie są tak przerażające, jak myśli wielu ludzi, a czasami powinny być bardziej zabawne niż rozczarowujące. Jest jednak wada: zbyt wiele osób się go boi, przez co sprzedaż auta z taką historią może się opóźnić. To oczywiście jest złe, ale nie ma ucieczki od mentalności: opinia publiczna jest taka, że każdy samochód starszy niż dziesięć lat powinien być w swoim rodzimym lakierze. Niestety tak nie jest.
Nie możesz nawet ufać związkowi w 100%. Jak powiedziałem powyżej, zły przebieg jest dość powszechny. I nawet najbardziej nieuczciwi dealerzy i oszuści zajmują się wymianą VIN – w wiadomości w reklamie wskazują VIN innego samochodu z krystalicznie czystą historią. Dlatego przed zakupem koniecznie sprawdź VIN, który widzisz na samochodzie i co jest wskazane w raporcie. Czasami są to zupełnie różne liczby.
I oczywiście głównym narzędziem przy wyborze samochodu na rynku wtórnym nie jest raport, ale własne oczy, narzędzie diagnostyczne lub fachowa porada. Oznacza to, że raport może działać jako filtr, ale nic więcej. A jeśli nie wiesz, jak z niego korzystać, to nie pomaga, a jedynie komplikuje i tak już trudny wybór, chociaż sam w sobie jest to bardzo przydatna rzecz. Po prostu nie wszyscy rozumieją.



